Uszata Strona - link do strony glownej

strona główna kim jest królik? zanim kupisz...
zdrowie dieta opieka FAQ apel
weterynarze Dzień Króliczków prawa zwierząt wydarzenia GALERIA Mapa Króliczych Zmysłów
o stronie
linki i literatura książka Gości
mapa strony piszą o nas... pomoc sąsiedzka

 
 


O przyjaˇni świnek morskich, Rogera i Fidela, z królikiem Natkiem.

Natek i Roger - przyjazn swinki morskiej i krolikaMój króliczek Natek ma już 3 latka. Mieszka teraz z Fidelkiem, który jest już jego drugim przyjacielem świniakiem. Pierwszym był Roger.
Roger pojawił się w życiu Natka, gdy pyszczek miał ponad pół roku. Świnka zamieszkała w osobnej klatce i jako, że od początku była chora (przeziębienie, rany na uszach) nie miały ze sobą kontaktu. Bałam się, żeby Natek się od niej nie zaraził, a poza tym Roger był w sklepie bardzo ˇle traktowany, króliki nie dopuszczały go do jedzenia i gryzły po uszach, i nie chciałam, żeby bał się Natka.
Kiedy stan świniaka się poprawił, postanowiłam zapoznać je ze sobą. Natek w tamtym okresie biegał po pokoju przez cały dzień, a w nocy był zamknięty. I tak pewnego dnia wyjęłam Rogera z klatki i postawiłam na dywanie obok kłapoucha. Powąchały się wzajemnie, a potem nagle Natek na świniaka chrumknął. Wszyscy właściciele królików znają ten dˇwięk. Oznacza on pewne oburzenie i niezadowolenie. Przestraszyłam się, że śwince może się coś stać i szybko schowałam ją do klatki, a Natkowi delikatnie zwróciłam uwagę. Od tego czasu za każdym razem, gdy czyściłam śwince klatkę wypuszczałam ją, żeby sobie pobiegała w obecności Natka. Tylko za każdym razem pilnowały ją dwie osoby. Ale Natek nigdy już nic nie chciał jej zrobić.
Po jakimś czasie Roger zaczął więc częściej wychodzić. Po opuszczeniu klatki najpierw obchodził ją do dokoła i wyjadał sianko, które mu wypadło. Potem okrążał klatuśkę króla i robił to samo. Restrykcyjnie pilnowałam, żeby sobie nawzajem do klatek nie wchodzili. Każdy ma swoje terytorium. Roger był strasznym łasuchem i gdy myłam zieleninę, okazywał się odważniejszy od Natka, i wybiegał do przedpokoju. Jednak uczyłam go, że nie wolno opuszczać pokoju. Natek nigdy nie wychodził, tak był przyzwyczajony ze względów bezpieczeństwa.
Świniak był pocieszny i bardzo głośno kwiczał, jak tylko usłyszał dˇwięki kojarzące się z jedzeniem. Wiąże się z tym pewna anegdota. Jak już pisałam Natek był na noc zamykany, co mu się za bardzo nie podobało. Próbował sforsować drzwiczki, co mu się udało pewnej nocy. Obudził mnie huk. Pyszczek bowiem naparł na drzwiczki pupcią i udało mu się je otworzyć. Wyskoczyłam z łóżka, żeby go złapać i zamknąć. Zaświeciłam światło i wtedy wyskoczyły korki. Było ciemno, a ja nie wiedziałam co mam na tych korkach nacisnąć i ponieważ są one niedaleko lodówki, poszłam ją otworzyć, żeby sobie trochę oświetlić. W momencie jak otwarłam lodówkę świniak zaczął nieziemsko kwiczeć domagając się jedzenia. I tak oto obudził wszystkich w środku nocy :-) Zwierzaki się polubiły i bardzo mnie to cieszyło.
Roger

Niestety Rogerek był coraz bardziej chory. Zaatakowała go grzybica. Cały wyłysiał. Leczyłam go długo. Tylko mi pozwalał się smarować, odkażać, podawać leki. Weta bał się tak strasznie, że raz u niego zemdlał. Wszyscy myśleli, że zarażę się grzybicą w dodatku zaraz przed ślubem, ale nic mi nie było. Musiałam tylko zachować maksimum higieny. Strasznie się cieszyłam, jak odrosło mu futerko.
Ale radość nie trwała długo. Przyplątała się alergia i związane z nią ataki astmy i częste zapalenia górnych dróg oddechowych, w tym oskrzeli. Prawie co tydzień byłam z nim u weta. Nieraz w czasie ataku wet przyjeżdżał w nocy. Nawet w dzień przed ślubem musiałam jechać z nim na zastrzyk na drugi koniec Krakowa, pomimo, że miałam urwanie głowy z przygotowaniami.
Potem była przeprowadzka. Chłopaki bali się na początku i nie wychodzili z klatek. W końcu się przełamali. W tym czasie Rogerek nie za bardzo lubił przebywać poza klatką i rzadko już wychodził, bo czuł się coraz gorzej. Często łamał sobie zęby. Nie wiedzieliśmy czemu. Myśleliśmy, że może od gryzienia prętów. Dostał zatem nową plastikową klatkę bez prętów. Nie miała drzwiczek, ale skoro nie lubił wychodzić, to mu to nie przeszkadzało. Kiedy go wyciągałam, to zwykle kładł się od razu obok Natka i zasypiał. Nie miał ochoty biegać. Klatkę wykładałam mu specjalną ligniną. Zamawiałam ją w postaci dużych płatów w aptece. Na trociny miał uczulenie. A jak raz dostał drewniany domek, to wyłysiał i musieliśmy mu zabrać. Mąż zamówił mu plastikowy. Bardzo się nim cieszył, ale kiedy miał coraz większe kłopoty z oddychaniem, też nie mógł go mieć, bo by mu było w nim duszno. Rogerek żył jeszcze parę miesięcy i w końcu od nas odszedł.

Natek był załamany. Leżał w miejscu, gdzie kiedyś była klatka Rogerka. Nie chciał jeść i tak smutno patrzył. Bałam się o niego i po tygodniu postanowiłam kupić nową świnkę. Pamiętam, że chodziłam po sklepach w okolicy i szukałam świnki chłopca, bo tak sobie mój mąż zażyczył. W końcu znalazłam pewną rozetkę. Zadzwoniłam do weta z pytaniem, czy taką kupić. Chciałam mieć zdrową świnkę. Wet stanowczo odradzał tylko kolejnego albinosa, a rozetkę uznał za odpowiednią. Powiedział, że to bardzo żywotne świnki. Jego słowa się potem sprawdziły.
Fidel Po obiedzie mieliśmy z mężem iść po świniaka. Trzeba było wszystko kupić nowe, bo po Rogerku klatkę z wyposażeniem wyrzuciliśmy. Wet tak doradził. Trzeba dmuchać na zimne. Strasznie wtedy padało i choć sklep jest dwa bloki dalej, pojechaliśmy samochodem, żeby świnki nie przeziębić. Zapakowali ją do pudełka. W domu przygotowaliśmy jej klatkę i trzeba było ją do niej przełożyć. Wydała mi się taka lekka jak piórko. Roger ważył prawie kilo, a ta drobina może z 300 g.
Mąż wymyślił imię Fidel. I tak zostało. Nie chciałam się zgodzić na Rogera 2. Fidel miał apetyt i rósł w oczach. Trzymaliśmy go w klatce, ale chłopcy się sobą żywo interesowali. Wąchali się przez pręty, a Natek często przebywał koło świnkowej klatki.
Po jakimś czasie wypuściłam Fidelka na chwileczkę. Powąchali się z Natkiem i Fidelek zaczął biegać jak szalony. Energia go po prostu rozpierała. I tak wychodził sobie codziennie na chwileczkę. Cały czas biegał, a potem zaczynał łazić krok w krok za Natkiem. Trochę się bałam, ale ponieważ nic się nie działo Fidelek zaczął mieć otwartą klatkę cały dzień, a zamykany był na noc, kiedy nie miałam kontroli, co chłopaki wyprawiają.

FidelFidel szybko nauczył się wskakiwać i wyskakiwać zarówno do swojej, jak i niestety do klatki Natka. Fidulec sikał gdzie popadnie, ale zawsze na panele. Kupki zrozumiał, że robimy w klatce, ale nauczył się tego od Natka i tym sposobem załatwiał się u niego. W sumie okazał się pojętną świnką, bo we wszystkim Natka naśladował.
Roger i Natek nie wchodzili sobie nawzajem do klatek, a teraz zaczęło się szaleństwo. I tak niestety na tej płaszczyˇnie całkowicie przegrałam. Nawzajem sobie wyjadali, wypijali i robili kupki. Natek bezczelnie chodził się załatwiać do Fidelka i niczym się nie przejmował. Fidulec sikał po panelach i obok dywanu pojawiły się dodatkowe dywaniki z ikea, które łatwo wyprać. Bobkują też oboje po dywanie, ale takie to już są uroki posiadania chłopaków.
Najgorszy problem z jedzeniem. Natek zaczął wcinać Megana, a właściwie wyjadać orzeszki Fidelowi. Martwiło mnie to, aż w końcu wet zalecił kupować śwince EvaPoz dla świnek. Fidel wolał Megan, ale nie było innego wyjścia. Pokarmy tej samej firmy są podobne i wet stwierdził, że teraz po prostu każde będzie wyjadało to co lubi beż szkody dla zdrowia, a Natek i tak nie je ziarenek Fidulca, bo nie lubi. Trudno też dostosować liczbę kropli witaminek w pojnikach. Król ma mieć 5 dziennie, a świniak 2. W końcu poszłam na kompromis i daję do każdego pojnika po 3 kropelki. Chłopaki naprawdę się polubili.

Natek (krolik) i Fidel (swinka) Kiedy ostatnio Natek zachorował musiał siedzieć w klatce ze względu na dietę, antybiotyk w pojniku i inne leki. Fidel cały czas, jak Natek ˇle się czuł, przesiadywał obok jego klatki i pilnował. Bardzo mnie to ujęło. Poza tym cały stale próbował się do Natka dostać. Piłował pręty na około klatki i nawet wspinał się na półkę, żeby piłować także od góry. Parę nocy nie przespałam, bo co chwilę zaczynało się od nowa. Nie sposób go było przegonić.
Potem Natek poczuł się lepiej, ale nie chciał jeść. Czułam jednak, że będzie dobrze, bo Fidusio już się tak nim nie interesował, a zwierzaki mają przecież doskonały instynkt. Maluchy gonią znowu cały czas razem. Natek wyjada Fidelkowi i vice versa. Czasem jedzą razem z jednej miski.

Mam wrażenie, że teraz bardziej Fidelek rządzi. Czasem przegoni Natka od jedzonka i król mu ustępuje. Ale w kaszę nie daje sobie dmuchać. Jak Fidel za bardzo rozrabia, to Natek pofuka i przywoła go do porządku. Ale zwykle siedzą sobie razem, ale maja też swoje osobne ulubione miejsca. Natek uwielbia spać za drzwiami, a Fidel pod łóżkiem na krajuszku dywanu.
Najśmieszniejsze jest to, że maja trochę inne pory łobuzowania. Kiedy kłapouchy w nocy biega, to świniak śpi w najlepsze. Śpi w nocy tak mocno, że o całym świecie zapomina. Leży na boczku i pyszczek tak przekrzywia jakby miał pod głową jasieczek. Natek nawet go nie budzi, chociaż w dzień Fidel czasem chce się bawić, gdy Natek zwinięty w "kaczkę" smacznie chrapie. Ale wtedy Natunio fuknie i ma spokój.

Podsumowując chłopaki są strasznymi rozkoszniakami. Jak idę dać jeść, to patrzą takimi okrągłymi oczkami i udają grzeczne. Myślał by kto ;-} A jak panika przedweterynarzowa, to tak się chowają po kątach, żeby tylko ich nie znaleˇć. Po prostu są wspaniałe!!!
PS. Fidelcio leży teraz w klatce ze zwichniętą nóżką, a Natanielek cały czas pilnuje chorego delikwenta.

do gory

do działu opieka - towarzystwo dla królika

do Uszatej Galerii - zdjęcia Natka.

data powstania tej strony: 27.10.2002

 

strona główna | kim jest królik? | zanim kupisz... | zdrowie | dieta | opieka | FAQ | apel | weterynarze | Dzień Króliczków
prawa zwierząt | wydarzenia | GALERIA | Mapa Króliczych Zmysłów | o stronie | linki i literatura | książka Gości
mapa strony | piszą o nas... | pomoc sąsiedzka | webmaster

Copyright 2000-2006,
Anna Marczewska www.uszata.com